Centrum Informacji Geodezyjnej

baza praktycznej wiedzy z dziedziny geodezji i kartografii

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Błąd
  • XML Parsing Error at 1:133. Error 9: Invalid character
Felietony

... czyli teksty utrzymane w osobistym tonie, lekkie w formie, wyra?aj?ce punkt widzenia autora.



Zjawisko podpisywania dokumentacji przez osob? uprawnion?, która nie jest jej autorem to klasyczny przypadek tajemnicy poliszynela. Nie by?o by w tym nic z?ego i dziwnego gdyby nie fakt, ?e ostatnimi czasy dochodzi do masowej popularyzacji zjawiska „kupowania podpisu”.

Na przyk?adzie naszego zawodu ogromny niepokój wzbudza forma jak? przyjmuj? powstaj?ce jednostki wykonawstwa geodezyjnego. M?ode osoby po szkole lub studiach zamiast zdobywa? odpowiedni? praktyk? przewidzian? Art. 44 ustawy PGiK, zak?adaj? w?asne dzia?alno?ci geodezyjne, przejmuj?c tym samym pe?n? odpowiedzialno?? za wykonanie us?ug geodezyjnych. Z punktu widzenia ustawy PGiK taka forma jest niedopuszczalna, gdy? zgodnie z my?l? Art. 42 do wykonania samodzielnych funkcji w dziedzinie geodezji i kartografii jest niezb?dne posiadanie uprawnie? zawodowych. Osoby, które figuruj? na dokumentach jako osoby uprawnione to fikcja - dokumentacje takie podpisywane s? na kolanie bez analizy i zaanga?owania w dan? prac?. Nikt nawet si? nie zastanawia o konsekwencjach prawnych nie mówi?c ju? o uwarunkowaniach w zakresie umowy o prac?.

Dziwi mnie fakt ca?kowitego braku odpowiedzialno?ci geodetów uprawnionych podpisuj?cych przedmiotowe dokumenty „na lewo”. Oznacza to kompletny brak szacunku do samego siebie. Coraz cz??ciej napotyka si? na b??dy i ra??ce ?amanie zasad geodezyjnych w?a?nie przez takie jednostki geodezyjne. Nie sposób wymieni? przyk?adów dotycz?cych nieznajomo?ci prawa. Pami?ta? nale?y, ?e m?ode osoby s? bardziej podatne na cz?ste wymuszanie przez inwestorów przekazywania „odpowiednich” opracowa? geodezyjnych nie maj?cych pokrycia z rzeczywisto?ci?.

Powy?szy sposób dzia?ania jest w ostatnich latach g?ównym powodem spadku presti?u naszego zawodu. Osoby bez uprawnie?, kieruj? pracami pod przykrywk? „po?yczonej piecz?tki” b?d? niezatrudnionego geodety uprawnionego.

Pytanie czy jest to desperacki sposób na dorobek, czy ca?kowita oboj?tno?? do naszego zawodu a przede wszystkim do samego siebie. Gratulacje koledzy! Nawet nie wiecie, ?e podcinacie ga??? na której sami siedzicie!!!

 

Warto dba? o osnow?

Warto? Pewnie, ?e warto. Nie mam zamiaru przytacza? tutaj przepisów o ochronie znaków geodezyjnych oraz obowi?zków wynikaj?cych z instrukcji technicznych zwi?zanych z konserwacj? i ocen? stanu technicznego znaków. Chodzi mi bardziej o edukowanie i informowanie w?a?cicieli, inwestorów i innych osób niezwi?zanych z bran??. Dawniej w naszej misji edukacyjnej pomaga?y nam przeró?ne tabliczki ostrzegawcze ("znak geodezyjny", "znak chroniony" itp.). Dzisiaj jedyny komunikat na ten temat zamieszcza si? na mapie d/c projektowych. Mam wra?enie, ?e to za ma?o.

Kto ma zadba? o osnow? skoro my geodeci czasem sami o ni? nie dbamy? Nawet mimo dobrych ch?ci ci??ko jest uchroni? znak przed zniszczeniem skoro kto? zaprojektowa? podzia? nieruchomo?ci w taki sposób, ?e wiekowy punkt osnowy znajduje si? nagle na ?rodku drogi wewn?trznej, albo po ?rodku dzia?ki budowlanej. To jest jak wyrok!

 

Klient nasz pan?!

To pytanie pojawia si? coraz cz??ciej w odniesieniu do (braku)rzetelno?ci cz??ci kolegów. Bo jak inaczej t?umaczy? fakt pomijania przy pomiarze tak drobnych szczegó?ów sytuacyjnych jak np. budynki? Nie tak dawno jeden w wykonawców stwierdzi? ?e nie pomierzy? budynku bo w?a?ciciel nie wyrazi? na to zgody. Na mapie d/c projektowych zosta?o wi?c puste pole. Ostatnio spotka?em si? nawet z sytuacj?, gdy jeden z kolegów by? wyra?nie poruszony faktem, ?e kto? pomierzy? budynek (jak si? okaza?o samowol?), który dopiero mia? zosta? zaprojektowany (!). Zastanawia? si? przy tym jak "usun??" go z mapy zasadniczej. By?em w szoku.

Kient nasz pan?!

Jaka jest cena rzetelno?ci? Co jest powodem takiego zjawiska? Poczucie bezkarno?ci, brak odpowiedzialno?ci, g?upota, desperacja? Szczerze mówi?c d?ugo próbowa?em znale?? wyt?umaczenie dla takiej patologii. Nie znalaz?em. Sorry.

 

Geodeta czyli ch?opiec do bicia

Zastanawia mnie jak to jest, ?e w razie problemów przy realizacji inwestycji przewa?nie jako winnego wskazuje si? geodet?, wzgl?dnie "map? geodezyjn?". Przyk?adowo b??d w projekcie. Winny projektant? W ?yciu! Gdyby mapa by?a dobra to projekt na pewno sam by wyszed?. Wybudowali za wysokie kraw??niki? Pewnie geodeta ?le wytyczy?. U?o?yli Ci kabel na dzia?ce? Proste, to wina geodety! Niepokoi mnie to do?? powszczechne zjawisko. Nie twierdz?, ?e geodeci s? nieomylni. Jednak czy my faktycznie jeste?my takim ch?opcem do bicia? 

Geodeta jest potrzebny kilka razy w ci?gu ca?ej inwestycji (od wst?pnego planowania po pomiar powykonawczy). W takim uk?adzie faktycznie prawdopodobie?stwo pojawienia si? nies?usznych zarzutów jest wi?ksze ni? przy pozosta?ych grupach zawodowych pojawiaj?cych si? na kolejnych etapach prac. Co smutne, spora konkurencja na rynku powoduje, ?e niektórzy geodeci sami jawnie podwa?aj? kompetencje swoich kolegów przy klientach. Jest to zjawisko szczególnie naganne i niezgodne z kodeksem etyki geodety gdy? szkodzi ca?ej naszej bran?y.

Jak wi?c broni? si? przed bezpodstawnym opluwaniem? Jak odbudowa? dobre imi? geodezji (nie moje czy Twoje, ale nasze - wspólne)? Najlepiej zacz?? od siebie. Szanujmy si?. Przecie? bycie geodet? nie powinno by? powodem do wstydu...

 

 



Content View Hits : 485445